Wyglądasz na zmartwionego. Twój krawiec wyprowadził się z miasta?
- Przepraszam, Wysoki Sądzie. Ciężko mi traktować stan poważnie, gdy reprezentuje go ktoś w takim krawacie.
- Odroczymy sprawę, aż państwo dorośniecie.
- Sporo tu ciekawskich oczu.
- Zaczynasz mieć paranoję, Carter. To krok we właściwym kierunku.
- Wysłałem maila z wirusem, w którym obiecałem 40% zniżki w Bloomingdales. Nie mogła się oprzeć i ściągnęła go.
- Jaki jest pański szef?
- To skryty manipulator. Mieliśmy pewne różnice poglądów.
- Rozumiem, że ma dużo pieniędzy.
- To jeden z tych bogatych samotników. Nazwałaby go pani dziwakiem, gdyby nie miał tyle forsy. Dlatego zamiast tego jest ekscentrykiem.
- Ta sprawa pochłonie wiele godzin.
- Mogę zapłacić z góry.
- Zatem zacznę niezwłocznie.
- Tęsknisz, Lionel?
- Jak za kacem.
- Gdzie jesteś, Finch?
- Nie wrócę dziś do biura. Może ty też powinieneś wziąć dzień wolnego.
- Chcesz o tym pomówić?
- Nieszczególnie.
- Ale przyznajesz, że coś się dzieje. Coś, czym się martwisz. A to martwi mnie.
- Niepotrzebnie, panie Reese. Mam nadzieję, że pan rozumie, że nie wszystko mogę powiedzieć.
- Rozumiem w zupełności, Finch.
- Jak idzie, Lionel?
- Zajmuję się nowym zadaniem, które od ciebie dostałem. Powiem tylko, że powinieneś zwrócić mi chociaż za taksówki.