- Co dobrego tu podają?
- To się nie uda, panie Reese.
- Ale co?
- Ta technika przesłuchiwania.
- Przecież to było niewinne pytanie.
- Żadne pańskie pytanie nie jest niewinne. Próbuje pan ustalić, jak często tu przychodzę. Potem spróbuje pan dowiedzieć się, gdzie mieszkam.
- Masz paranoję, Finch.
- Mam ku temu powód.
- Może po prostu nie wiem, co tu mają dobrego, więc zwyczajnie pytam.
- Smacznego, panie Reese.
- Kim ty, do cholery, jesteś?
- Masz dwa pytania."Kim jesteś?" i "Gdzie mój syn?". Na którym chcesz się skupić?
- Nie byłem pewny, czy cię jeszcze zobaczę.
- Kiepsko mi idą kontakty z ludźmi.
- Nie wiem, jak ci dziękować.
- Nic nie musisz mówić. W sumie tak bym nawet wolał.
- Nie wiem dokładnie, co i jak robisz. Ale wiem, że jeśli ludzie kiedykolwiek się dowiedzą, a raczej, kiedy się dowiedzą, nie będę cię mógł w żaden sposób ochronić.
- Dziękuję.
- Słucham?
- Za tę pracę.
- Proszę spróbować jajek po benedyktyńsku. Jadłem je wielokrotnie.