- Musimy pomówić o naszym wspólnym znajomym.
- Kto mówi? I o jakim znajomym?
- Pamiętam, że jakiś czas temu wiózł go pan do Oyster Bay.
- Jesteś jego człowiekiem?
- Nie, to pańska rola.
- Myślałem, że wstępując do oddziału specjalnego skończyłem ze strzelaninami w spożywczakach.
- Powinien pan uważać na cholesterol, detektywie.
- A my co, chodzimy ze sobą?
- Niebezpieczny zawód sobie wybrałeś.
- Słyszę to dziś po raz drugi.
- Myślałem, że nie lubisz broni.
- Czasem trzeba robić rzeczy, których się nie lubi.
- Jak uczenie historii dzieci swoich wrogów?
- Obserwowałem ich trzy lata. Sprzątając po dzieciach tych świń. To dość czasu, by poznać słabości wroga.
"Veni, vidi, vici". Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem.