The Event: Wywiad z Nickiem Wautersem
18 września 2010
maelstrom

Nick Wauters, twórca „The Event,” opowiada o aktorach, fabule i pracy nad serialem. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o tym serialu, warto przeczytać ten wywiad.
Uwaga, mogą pojawić się małe spoilerki.
Głównym bohaterem serialu jest Sean Walker (Jason Ritter), przeciętny chłopak który stara się odnaleźć swoją zaginioną dziewczynę, Leilę Buchanan. Przez przypadek Sean zostaje uwikłany w największą intrygę w historii Stanów Zjednoczonych. Q: The Event (pol. Zdarzenie). Już sam tytuł stawia serialowi wysokie oczekiwania.Nick Wauters: Zgadza się. Nie spodziewałem się że serial stanie się tak niesamowitym wydarzeniem. Stacja wspaniale nas promuje. To fantastyczne że dostaliśmy takie wsparcie. Robimy wszystko co w naszej mocy by serial był tak dobry jak kampania promocyjna i sam tytuł.
Q: Seriale „LOST” i „Przez 24 godziny” już dobiegły końca. Czy odczuwacie dużą presję, że teraz wasza kolej? NW: Oczywiście. Jak już mówiłem, w najśmielszych snach nie spodziewałem się takiego zainteresowania serialem. To ekscytujące, że tylu ludzi czeka na premierę. Wiele się o tym mówi w internecie – to niesamowite. Uwielbiam uczestniczyć w grupach dyskusyjnych na Twitterze i Facebooku. Cieszę się, że jest tak duże zainteresowanie serialem, ale to zwiększa presję, nie tylko na stację, ale i na fanów których, jak się okazuje, już mamy mimo iż jeszcze nie widzieli premiery.
Q: A propos premiery, ja już widziałem pierwszy odcinek, i chociaż nie chcę zdradzić żadnych spoilerów, mogę stwierdzić, że jest to thriller o konspiracji z elementami sci-fi. Opowiedz, jak wpadłeś na pomysł by stworzyć The Event i czy w poniedziałek widzowie zobaczą taką wersję serialu, jaką od początku planowałeś? NW: Na pomysł wpadłem ponad 4 lata temu. Wtedy byłem początkującym scenarzystą, a serial miał być zwykłym thrillerem. Fabuła i bohaterowie nie zostali zmienieni, ale wtedy nie planowałem elementów sci-fi. To miał być serial o wielkiej teorii spiskowej w stylu Hitchcocka. Chodziło o to by przeżyć te wszystkie intrygi i aby główny bohater odnalazł swoją dziewczynę. On miał się stać takim bohaterem z przypadku, a nie typowym herosem. Uwielbiam „Przez 24 godziny” ale chciałem stworzyć coś innego z nietypowym głównym bohaterem.
Jason Ritter wspaniale spisuje się w swojej roli. Kogoś takiego szukałem. Tak od początku miał wyglądać pierwszy odcinek. Właściwie pilot wzbudził wówczas spore zainteresowanie - serial prawie powstał, ale wtedy na rynku było już zbyt wiele seriali i niestety nie mogliśmy zrealizować naszego projektu.
Tego scenariusza używałem jako próbkę możliwości gdy szukałem pracy. Nie spodziewałem się, że jeszcze kiedyś do niego wrócę. I nagle, w październiku zeszłego roku, mój przyjaciel i producent serialu, Steve Stark rozmawiał z przedstawicielami NBC i dowiedział się, że szukają serialu, który stanie się medialnym wydarzeniem. Steve pamiętał o naszym odcinku pilotażowym i powiedział, że ten serial na pewno im się spodoba. To był piątek, przedstawiciele stacji przeczytali scenariusz przez weekend i zadzwonili do nas w poniedziałek by zaproponować spotkanie. Byli zainteresowani współpracą z nami. To wszystko potoczyło się bardzo szybko.
Stacja chciała zmienić tylko jedno – zaproponowali aby uwzględnić elementy sci-fi. Ponieważ jestem fanem gatunków sci-fi i fantasy, byłem bardzo podekscytowany że mogę zrobić coś w tym kierunku. Nikt nie narzucił nam żadnych konkretów, więc na jakiś czas wyjechałem by żebrać nowe pomysły. Pierwszy odcinek jest bardzo podobny do oryginału, ale mitologia serialu jest inna właśnie przez to.
Tak właśnie powstał serial. Teraz został nam bardzo fajny etap twórczy. Stacja wspierała nas i zgadzała się na wszystkie nasze pomysły. Nakręciliśmy pilotażowy odcinek, bardzo dobrze nam poszło i serial został zakupiony. Teraz kręcimy resztę odcinków. Już widziałem pierwszy montaż trzeciego odcinka. Czuję się jak dzieciak w sklepie z zabawkami. Za każdym razem gdy widzę jakieś sceny, wciągam się w ten serial, a przecież wiem co się wydarzy! Minęło wiele miesięcy od kiedy powstał scenariusz a teraz mogę podziwiać jak to wygląda w rzeczywistości. Czasami zapominam co już zostało nakręcone. Jestem szczęśliwy, że po tylu latach mogę kontynuować historię tych bohaterów. Tak długo byli zawieszeni w czasie a teraz od nowa możemy o nich opowiadać!
Q: Z całym szacunkiem dla Jasona Rittera, ale chyba 4 lata temu ten aktor nie przyszedłby panu do głowy. Teraz skompletowaliście świetną obsadę, w tym Blaira Underwooda i Laurę Innes. Dlaczego zwróciłeś uwagę właśnie na Jasona i zdecydowałeś, że to właśnie on udźwignie serial? Moim zdaniem był świetny w pierwszym odcinku. NW: Jason ma sobie to coś, czego szukałam dla postaci Seana. Jest trochę dziwny ale pełen energii. Potrafi być bardzo silny. Kiedy się pojawił na przesłuchaniu, od początku wiedzieliśmy że dostanie tę rolę.
Jeśli chodzi o bohaterkę graną przez
Laurę Innes, na początku ta postać miała być mężczyzną ale byłem otwarty na zmiany. Laura była jedną z ostatnich osób, które pojawiły się na przesłuchaniu. To był bardzo ciężki dzień, a ona zwaliła nas na kolana. Czasami trzeba długo czekać zanim przyjdzie ktoś, kto naprawdę nadaje się do roli i po prostu wymiecie. Ona to zrobiła, dlatego tego bohatera zmieniliśmy na Sophię. To była wielka zmiana i wpłynęła na relacje Sophii z innymi bohaterami. W tym przypadku postanowiliśmy zaryzykować.
Postać grana przez
Blaira Underwooda od początku miała być pochodzenia kubańskiego. Długo szukaliśmy odpowiedniego aktora, ale nie mogliśmy znaleźć kogoś z charyzmą i osobowością prezydenta. Wiele osób na przesłuchaniu inspirowało się prezydentem Obamą, ale ja wymyśliłem tę postać zanim w ogóle wiedziałem kim jest Obama. Blair świetnie sobie radzi w tej roli i mam nadzieję, że będzie to widać w kolejnych odcinkach. Stanie się jasne, że jego bohater nie jest żadną karykaturą Obamy. Na początku nie planowałem aby prezydenta grał ciemnoskóry aktor, ale nie znaleźliśmy żadnego aktora latynoskiego pochodzenia, który posiadał odpowiednie cechy do tej roli. Ktoś podpowiedział mi żebym zatrudnił Blaira Underwooda. Świetnie się z nim rozmawiało o serialu i wyznałem mu, że chciałbym aby zagrał prezydenta Martineza pochodzącego z Kuby. Trochę się bałem o tym wspomnieć, ale Blairowi bardzo się spodobał ten pomysł. W tym momencie już wiedziałem, kto zagra naszego prezydenta. On jest niesamowity.
Jestem szczęściarzem, że udało nam się dobrać takich aktorów. Nie szukaliśmy znanych nazwisk, a wręcz przeciwnie. Serial ma być realistyczny, dlatego nie chcieliśmy aby zagrali w nim znani aktorzy, których widzowie rozpoznają. Świetnie dobraliśmy obsadę. Udało nam się ostrzyc bohaterów, którzy przypominają prawdziwych ludzi. Nasi aktorzy pomogą nam stworzyć taki klimat serialu, o jaki nam chodziło.
Q: Wspomnieliśmy wcześniej o elementach sci-fi w serialu The Event. W pierwszym odcinku dostaliśmy już małą próbkę tego, co nas czeka. Czy widzowie długo będą czekali na rozwój mitologii serialu i na kolejne mroczne sekrety? A może w każdym odcinku będziemy dowiadywać się czegoś szokującego? NW: To jedna z kwestii o której chciałem porozmawiać z NBC. Chcemy szybko rozwiązać niektóre tajemnice, ale jednocześnie sprawić, by widzowie zawsze czekali na więcej. Nie chcemy aby ludzie czuli się sfrustrowani. Trzeba znaleźć zloty środek. Niektórym serialom świetnie udało się przeciągać skomplikowane tajemnice na kilka sezonów. Ja chciałbym aby nasz serial odpowiadał na pytania w każdym odcinku i tak się stanie.
Oczywiście jest jedna wielka tajemnica w tej całej historii, ale będziemy odpowiadać na bardzo ważne pytania co kilka odcinków. Można zacząć oglądać nasz serial nawet gdy opuści się z 4 czy 5 odcinków. Bohaterowie się nie zmienią, ale po kilku odcinkach zawsze wydarzy się coś bardzo istotnego. Dlatego można zacząć oglądać nasz serial nawet od połowy. Na pewno widzowie dostaną odpowiedzi. Coś ważnego wydarzyło się w pierwszym odcinku, więc dowiecie się co to oznacza i co się stało z samolotem. Dowiecie się wiele na ten temat, oraz kim są tajemniczy więźniowie w ciągu pierwszych 10 minut drugiego odcinka.
Q: Niektóre sceny rozgrywają się na Alasce, gdzie przetrzymywani są więźniowie. Czy często będziemy oglądać Alaskę w tym sezonie?NW: To jedno ze stałych lokalizacji w serialu. W naszej historii pojawi się jeszcze wiele innych miejsc. Na pewno będziemy tam często wracać.
Q: Czy te sceny naprawdę kręcono na Alasce? NW: Nie. Kręciliśmy je w Kalifornii.
Q: Czyli nie było problemów ze śniegiem?NW: Nie, chociaż sztuczny śnieg przez kilka dni nie chciał zejść z naszych butów. To było śmieszne zdarzenie podczas kręcenia pierwszego odcinka. Kilka miejsc zostało stworzonych przez grafików komputerowych. Scena, w której prezydent wchodzi do Ośrodka Inostranka była kręcona w Kalifornii, ale wnętrze było wówczas tylko niebieskim tłem. Niektóre elementy na zewnątrz konstrukcji były prawdziwe, ale prawie wszystko w pierwszym odcinku, w tym helikopter w tle itp., było dodane później. Fajnie oglądać to przed, i po dodaniu tych elementów. Zacząłem świrować gdy widziałem jak przeobraża się nasza scenografia.
Q: The Event jeszcze się nie zaczął więc głupio mi pytać o jego zakończenie, ale i tak to zrobię. LOST jest świetnym przykładem na to, że gdy wyznaczono datę zakończenia, serial stał się jeszcze bardziej emocjonujący i niezależny. Serial „Herosi” trochę się zagubił i został zdjęty z anteny bez porządnego zakończenia. Czy wy z góry planujecie datę finału i ilość odcinków by jak najlepiej opowiedzieć tę historię? A może zakończenie będzie otwarte i możecie wymyślać sobie dowolną ilość wątków? NW: Jeśli chodzi o ramy czasowe, to niestety nie mogę zdradzić ile planujemy sezonów. Na razie nie możemy i nie chcemy się tym zajmować. Wiemy jakie będą zwroty akcji w serialu i co chcemy opowiedzieć. W The Event będziemy śledzić losy bohaterów przed, po i w trakcie tytułowego zdarzenia. Jest wiele elementów tej historii, które chcemy przedstawić. Trzeba rozwinąć wiele postaci, bo w pierwszym odcinku nie było na to czasu – jest ich po prostu zbyt wielu. Ale chcemy poświęcić dużo czasu aby rozwinąć wątki tych bohaterów. Oni są niezwykle interesujący i świetnie się bawimy wymyślając ich historie. Czasami niektóre wątki musimy rozdzielić na kilka odcinków, gdy dany bohater okazuje się o wiele ciekawszy niż sądziliśmy. Nie chcemy rozmieniać na drobne naszych widzów, bohaterów i aktorów. Cała historia jest rozplanowana, ale jeśli po drodze znajdzie się coś ciekawego, to rozwijamy to dalej. To jak przejażdżka samochodem – mamy mapę, ale czasami zbaczamy z wyznaczonego szlaku. Wiemy jednak w jaką stronę zmierza fabuła. Niestety nie mogę w tym momencie powiedzieć, jak długo potrwa ta przygoda.
Q: Ostatnie pytanie odnośnie serialu. W logo „The Event,” „E” jest przestawione w drugą stronę. Czy to ma jakieś znaczenie, czy tylko ma fajnie wyglądać? NW: Mogę tylko powiedzieć, że nasi graficy odwalili kawał dobrej roboty. Może coś w tym jest, a może nie? Tego też nie mogę zdradzić.
Musisz być zalogowany aby komentować newsy.