Matthew Fox dołączył jakiś czas temu do londyńskiego teatru w słynnej dzielnicy West End. Aktor wraz z reżyserem, Neilem LaBute, opowiada o sztuce „In a Forest, Dark and Deep”. Zapraszamy do rozwinięcia.
„In a Forest, Dark and Deep” jest thrillerem psychologicznym o rywalizującym ze sobą rodzeństwie. Pewnej nocy Bobby (Fox) pomaga swojej siostrze Betty (Olivia Williams) sprzątać domek w lesie. Jednak okazuje się, że Betty skrywa wiele tajemnic, które w dziwnym domu wychodzą na jaw. Co ukrywa siostra Bobbiego? Czy on naprawdę chce się tego dowiedzieć?
MATTHEW: Występ w „In A Forest, Dark And Deep” będzie moim debiutem w londyńskiej dzielnicy West End, ale praca w teatrze nie jest mi obca. W roku 2000, po zakończeniu 6-letniej pracy przy amerykańskim serialu dla młodzieży „Ich pięcioro,” zdecydowałem się zagrać w kilku sztukach w małym teatrze w Hollywood Hills. To przede wszystkim była dla mnie ucieczka od serialu, za którym nie przepadałem. Chciałem aby dzięki pracy w teatrze ludzie przestali kojarzyć mnie z tym serialem. Teraz mam zupełnie inne powody.
NEIL LaBUTE: Kiedy zastanawiałem się nad obsadą, od razu pomyślałem o Matthew Foxie do roli Bobbiego. Widziałem wszystkie odcinki LOST i śledziłem najbardziej pokręcone wątki. Czułem, że Jack Shephard to typ bohatera, na którym można polegać. Tak samo jest z Matthew. On jest człowiekiem czynu. Sprawia wrażenie człowieka lojalnego, z którym każdy może się identyfikować. Niewielu jest takich ludzi. W Hollywood rzadko spotyka się prawdziwych facetów, którzy czują się i grają jak prawdziwi faceci. Zazwyczaj widzi się przystojnych chłopaczków. Matthew bez problemu okazuje swoją męskość i wcale nie musi się tego wstydzić.
MATTHEW: Tym razem nie gram w teatrze by odpocząć po 6 latach grania w serial LOST. Teraz pracuję w teatrze ponieważ ta sztuka jest piękna, niepokojąca, smutna, dziwna i wspaniała. To niesamowita sztuka - bardzo wyrazisty materiał stanowiący przeciwieństwo luzu. A to dobrze, ponieważ ja nie jestem wyluzowanym facetem. Na scenie chciałbym poczuć grozę. Czekam na chwilę kiedy będę mógł pokazać mocne aktorstwo w jego czystej formie.
NEIL: Współpracę rozpoczęliśmy w listopadzie 2010. Matthew przyleciał do Londynu na trzy dni by przedyskutować sztukę. Jego bohater musi uporać się z wieloma problemami. Jeśli szukał traumatycznego przeżycia, to dobrze trafił. Od początku był pełen entuzjazmu. Poważnie podszedł do pracy i gdy zaczął czytać scenariusz, wystartował jak rakieta. Cała sala nagle zwróciła na niego uwagę. Matthew po prostu rozniósł scenariusz. Bardzo chciał w tym dziele dać coś od siebie. Bardzo wysoko zawiesił sobie poprzeczkę. To było niesamowite widowisko.
MATTHEW: Znam Kevina Spacey - jego opowieści o londyńskim teatrze zaraziły mnie entuzjazmem. Chciałbym aby była to przygoda, która odmieni moje życie. Być może praca teatrze na West Endzie tak mi się spodoba, że będę chciał zajmować się tym dłużej.