LOST: Wywiad z Darltonami
09 sierpnia 2010
maelstrom

Damon Lindelof i Carlton Cuse udzielili ciekawego wywiadu Entertainment Weekly. Producenci LOST opowiadają o plusach i minusach pracy nad ostatnim sezonem serialu, o swoich ojcach oraz o reakcjach fanów na odcinek finałowy.
Rok temu, Damon Lindelof i Carlton Cuse rozplanowywali początek ostatniego sezonu LOST. Dzisiaj, scenarzyści znani też jako „Darlton” spotkali się w jednej z restauracji Los Angeles aby opowiedzieć o zakończeniu serialu. Minęły dwa miesiące od finału sezonu, który jednych niesamowicie rozradował, a drugich strasznie rozdrażnił ponieważ był pełen emocji, ale zawierał mało odpowiedzi na ważne pytania. Lindelof i Cuse mają jednak dobry humor. Jakiś czas temu LOST dostał 12 nominacji do Nagród Emmy, w tym dla Najlepszego Serialu Dramatycznego i za scenariusz do odcinka „The End”. Podczas gdy Cuse nadal zastanawia się jak rozwinąć swoją karierę, Lindelof już pracuje nad scenariuszem do „Star Trek 2” i „Obcego”. Podobnie jak wielu fanów, producenci cały czas rozmyślają nad niesamowitym fenomenem jakim był LOST.
Entertainment Weekly: Ostatni sezon serialu zdobył aż 12 nominacji do Emmy i tym samym powtórzył swój niegdysiejszy rekord. Wiele nominacji dotyczyło samego finału, w tym za wasz scenariusz do tego odcinka. To na pewno dodało wam wiary w siebie?
Carlton Cuse: Zdecydowanie tak. Po zakończeniu LOST spodziewaliśmy się, że jednym bardzo się spodoba finał, a innym nie. Nominacje do Emmy są dla nas znakiem, że jednak wielu osobom podobało się nasze zakończenie tego serialu.
Damon Lindelof: Wartość całego sezonu, a może i całego serialu, sprowadzała się do pytania, czy finał się spodoba. Tydzień po ukazaniu się ostatniego odcinka, trzeba było zgłosić się do Emmy. Byliśmy ciekawi co z tego wyniknie.
EW: Praca przy LOST była dla was szaloną przygodą. Kiedy byliście najszczęśliwsi?
DL: Były dwa takie okresy, w których byłem najszczęśliwszy. Pierwszy miał miejsce w połowie trzeciego sezonu, kiedy wynegocjowaliśmy datę zakończenia serialu i mogliśmy ukazać futurospekcje w finale. Świetnie nam się wtedy pracowało. Drugim takim czasem, były ostatnie dwa miesiące pracy nad serialem. To dla mnie zaskoczenie, bo jeszcze rok temu, powiedziałbym że będę załamany.
CC: Miesimy wizję ostatnich scen finałowych. Wiedzieliśmy, że w ostatnim ujęciu zobaczymy zamykające się oko Matthew Foxa. Byliśmy bardzo podekscytowani, że tak się właśnie stało.
EW: Czy w waszej wizji ostatniego ujęcia, od początku był uwzględniony Vincent?
DL: Od kiedy zaczęliśmy rozmawiać o zakończeniu serialu, zawsze uwzględnialiśmy Vincenta. W naszym zamyśle miało być tak: Jack zostaje śmiertelnie ranny i szuka miejsca, w którym ma umrzeć. Postanowiliśmy, że będzie to w tym samym miejscu, w którym serial się zaczął. Vincent był pierwsza istotą, którą Jack zobaczył w odcinku pilotażowym i stał się też ostatnią w finale. Planowaliśmy też aby Jack zobaczył samolot, w którym jego przyjaciele opuszczają wsypę.
EW: Kate, Claire, Sawyer, Richard, Miles i Frank byli na pokładzie tego samolotu. Czy od początku planowaliście, kto opuści wyspę?
CC: To zestawienie samo wyszło z czasem. Najlepszym elementem rozpisywania takiego serialu jest to, że możemy odkrywać razem z bohaterami jak zareagują na pewne sytuacje. Musieliśmy przekonać się, jak rozwiążą się pewne wątki aby zadecydować, kto ostatecznie znajdzie się na pokładzie tego samolotu.
EW: Który bohater miał dla was największe znaczenie?
CC: W ostatnim sezonie najlepiej rozpisywało się losy Johna Locke’a. Fajnie było zestawić przyjaznego Locka z równoległej rzeczywistości, z tą okrutną wersją Faceta w Czerni w roli Locka. Wreszcie mogliśmy przedstawić czarny charakter, który miał swoje cele i powody.
DL: Zdecydowanie najlepiej wymyślało się losy Sawyera. Oczywiście serial rozpoczął się od Jacka i zakończył się na nim. Uważam, że Jack najbardziej przypomina mnie samego. Straciłem ojca, na krótko zanim dostałem pracę przy LOST. Też mam problem z odpowiedzialnością, związaną z byciem przywódcą i brak mi wiary w siebie. Pewnie z tego powodu najciężej pracowało mi się rozpisując Jacka.
CC: Motyw problemów związanych z postacią ojcowską miał ogromne znaczenie w naszym serialu. Nie było łatwo o tym pisać, ale to było dla nas ważne. Ja rzadko widywałem się z własnym ojcem i było mi ciężko. Kiedy bliżej poznaliśmy się z Damonem, odkryliśmy, że nasze życia potoczyły się bardzo podobnie. Trudne relacje z naszymi ojcami miały ogromy wpływ na nasz rozwój i na to, jak piszemy. Dzięki serialowi, mogliśmy sobie to wszystko ułożyć.
EW: W związku z tym, scena w finale, w kot rej Jack godzi się ze swoim ojcem musiała mieć dla was ogromne znaczenie...
DL: To była ostatnia scena, którą napisaliśmy. Od początku wiedzieliśmy, jak będzie wyglądała. Opublikowaliśmy scenariusz 3 tygodnie przed rozpisaniem tej sceny. Zdawaliśmy sobie sprawę, że po zakończeniu tej sceny, będziemy musieli dopisać „KONIEC”. Nie chodziło tylko o zakończenie sześciu lat pacy nad serialem, ale zrobienie tego, o co Christian Shephard prosił Jacka – dać sobie spokój. (Ze wzruszeniem) Najwyraźniej chyba nie damy rady więcej o tym powiedzieć.
EW: W szóstym sezonie przedstawiono równoległy świat, który okazał się czymś w rodzaju czyśćca, do którego rozbitkowie trafili po śmierci. Dlaczego zdecydowaliście się pociągnąć ten wątek?
CC: W pierwszym sezonie, fajnie było rozpisywać retrospekcje i odkrywać, kim są ci bohaterowie. Teraz znowu mogliśmy to robić.
DL: Najciężej było zachować to w tajemnicy. Nawet nie zdradziliśmy tego aktorom, żeby grali tak, jak chcieliśmy. Najbardziej zaskoczyło nas, że nikt z widzów się nie domyślił.
EW: Może nie zgadli, bo przez pierwsze dwa sezony serialu głośno zaprzeczaliście teoriom, że wyspa jest czyśćcem...
CC: Zgadzam się. Ponieważ powiedzieliśmy, że wyspa nie jest czyśćcem, widzowie automatycznie stwierdzili, że taki pomyśl już w serialu się nie pojawi.
DL: Od kilku miesięcy ciągle zastanawiam się, co by się stało gdybyśmy cały czas trzymali gęby na kłódkę? Co by było, gdybyśmy stwierdzili z Carltonem, że serial ma przemawiać sam przez siebie, i nie będziemy się wypowiadać na jego temat? Doszedłem do wniosku, że gorzej byśmy na tym wyszli. Nie żyjemy w takim świecie mediów, w którym można rozpisać taki serial jak LOST, na którym ludziom naprawdę zależy, i nie rozmawiać z nimi o tym serialu.
EW: Ostatnie sceny finału podzieliły fanów, zwłaszcza scena, w której Jack spotyka swoich przyjaciół z wyspy, po czym pochłania ich światło, które ma ich zaprowadzić do zaświatów. Bo chyba o to chodziło, prawda?
CC: Nie będziemy wyjaśniać ani uzasadniać finału serialu. Możemy jedynie powiedzieć, że zrobiliśmy to, co chcieliśmy zrobić i nie żałujemy tego. Wymyśliliśmy tę historię i mięliśmy to szczęście, że mogliśmy ją zakończyć po swojemu.
EW: Niektórzy fani uważają, że zostawienie niektórych wątków do interpretacji widza nie było zamierzone, tylko waszą wpadką...
CC: To nie była wpadka. Nie chcieliśmy odbierać widzom tego, co było bardzo ważnym elementem społeczności fanowskiej – możliwości dyskusji. Nie podobała nam się opcja, by stwierdzić jednoznacznie, że jakaś teoria jest beznadziejna. Wydaje się, że ludzie którzy traktowali serial jako przygodę, byli bardziej zadowoleni od tych, którzy nastawiali się wyłącznie na odpowiedzi.
DL: Uważam że nie ma takiego zakończenia LOST, które nie wymagałoby interpretacji. Nawet gdyby ostatnia scena polegała na tym, że razem z Carltonem wyjaśniamy widzom wszystkie wątki serialu, i tak ludzie mieliby wątpliwości. Może stwierdziliby, że miałem skrzyżowane palce gdy coś wyjaśniałem i pewnie kłamałem. Z LOST jest tak, że co innego my rozpisujemy, a co innego odbierają widzowie. Nie ma w tym nic złego. Ludzie, którzy oglądali LOST, uwielbiali go interpretować.
EW: Przez wiele lat, ważnym wątkiem serialu był konflikt między wiarą a rozumem. Biorąc pod uwagę zakończenie LOST, czy jednak wygrała wiara?
CC: Szczegółowa odpowiedz na to pytanie prowadziłaby do interpretacji zakończenia serialu. Ale chyba oczywiste jest, że chodziło nam o natchnienie i podtrzymywanie na duchu.
DL: Wiem, że ludzie mieli długie listy pytań, na które żądali odpowiedzi. Co oznaczały cyfry? Skąd się brały zrzuty z jedzeniem dla Dharma? O co chodziło z tymi niedźwiedziami polarnymi? Ale my chcieliśmy odpowiedzieć na pytania typu, co się dzieje po śmierci? Jaki człowiek jest z natury – dobry czy zły?
EW: Jaki jest wasz stosunek do fanów, którym finał bardzo się nie podobał?
DL: Chciałbym zaznaczyć, że opinia fanów nie jest nam obojętna. Bardzo zależy nam na ich ocenie. Najgorszym elementem zakończenia LOST jest to, że niektórzy są wściekli na cały serial. Jest mi bardzo przykro gdy czytam, że zmarnowałem komuś 6 lat z życia, albo że kogoś oszukałem. Strasznie jest słyszeć coś takiego.
CC: Nie da się zadowolić wszystkich i spełnić ich oczekiwań. Ale cieszę się, że jednak wiele osób doceniło finał.
EW: Za który odcinek LOST chcielibyście zostać zapamiętani?
CC: Za finał. Jest wiele dobrych odcinków, ale całą duszę przelaliśmy na finał.
DL: Dla każdego scenarzysty to największy koszmar i zarazem największe marzenie, by móc stanąć przed 20-milionową publicznością i zupełnie się obnażyć. Sam fakt, że aż 20 milionów ludzi chciało obejrzeć finał jest czymś wspaniałym. To że najprawdopodobniej większa część tej publiczności nas wyśmieje nie jest takie fajne. Ale przynajmniej udało się nam!
Musisz być zalogowany aby komentować newsy.
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.