Lost: Krótka historia ponadczasowej legendy
06 września 2010
Kaja / Gazeta Wyborcza

O godzinie 20.00, 22 września 2004 roku rozpoczęła się nowa epoka telewizji. Tego dnia stacja ABC wyemitowała pierwszy odcinek serialu przygodowego, pod tytułem "Zagubieni". Ten najdroższy jak dotąd pilot telewizyjnego serialu obejrzało 18.65 miliona widzów, co było absolutnym rekordem stacji od wielu lat. Nie to jednak najważniejsze, bo tego dnia narodził się jedyny w swoim rodzaju fenomen, którego następca - o ile w ogóle się pojawi - nadejdzie nieprędko
48 rozbitków
O czym są "Zagubieni"? Na to pytanie niejeden fan nie odpowiedział sobie wprost po dziś dzień, choć ostatni odcinek serialu w USA wyemitowano pod koniec czerwca 2010. Przez ostatnie lata odpowiedź na to pytanie wywoływała szereg emocji - od dezorientacji, poprzez śmiech, po filozoficzne, naukowe wręcz dyskusje. Bez rozstrzygających rezultatów.
Na pierwszy rzut oka wszystko jest jasne: "Lost" to historia 48 rozbitków, którzy ocaleli z katastrofy lotniczej, kiedy ich samolot (lot 815 linii Oceanic) rozbił się na plaży na jednej z wysp na Pacyfiku. Serial opowiada o ich dalszych losach, o tym jak radzą sobie po katastrofie i jak z dnia na dzień przekonują się, że miejsce, w którym się znajdują nie jest zwyczajne. Im lepiej poznają wyspę, tym mniej o niej wiedzą i tym więcej pojawia się zagadek i niebezpieczeństw. To w końcu historia ludzi, których poznajemy nie tylko w "teraźniejszości", ale także w "przeszłości", dzięki stosowaniu częstych retrospekcji i tzw. epizodów centrycznych (czyli takich, które poświęcone są jednej postaci, która jest w centrum wydarzeń).
"Zagubieni" to jednak nie tylko prosta historia rozbitków o nietypowej, niechronologicznej narracji. To gruba księga, pełna mitologii, tajemniczych powiązań, niewyjaśnionych zagadek i dynamicznej akcji, która spaja wszystko w całość. Dla wielu fanów to także dzieło filozoficzne, którego pootwierane wątki skłaniają do samodzielnego myślenia i wyciągania wniosków. Dzieło egzystencjalne. Są też tacy, którzy twierdzą, że "Lost" nie ma sensu i jest to po prostu genialnie wymyślona maszynka do robienia pieniędzy. Niezależnie od tego, kto ma rację, "Lost" jest czymś znacznie więcej niż "serial". Jest zjawiskiem.
Sukces wielu ma ojców
Kto jest pomysłodawcą i "ojcem" "Zagubionych"? Większość spytanych odpowiedziałaby, że to JJ Abrams, złote dziecko Hollywood, którego projekty zarówno kinowe jak i telewizyjne to murowane przeboje. Odpowiedź nie jest jednak tak prosta, bo "Lost" ma kilku ojców. Najstarszym i rzadko wspominanym jest amerykański scenarzysta Jeffrey Lieber, który na początku lat 2000 napisał scenariusz pilotowego odcinka serialu katastroficzno-przygodowego, zatytułowanego "Nowhere", czyli "Nidzie". Lieber postawił na realizm i nie ukrywał inspiracji powieścią "Władca much", autorstwa Wiliama Goldinga. Właśnie ten scenariusz, napisany początkowo dla wytwórni Spelling Television, trafił na biurka szefów ABC, którzy w 2004 roku zwrócili się do dwóch młodych i kreatywnych scenarzystów i producentów J.J. Abramsa i Damon Lindelofa, z prośbą o napisanie nowego scenariusza, opartego na pomyśle Liebera. Abrams z początku był sceptyczny, ale zgodził się na współpracę, po tym jak udało mu się przekonać szefów ABC, by pozwolili dodać mu nieco "nadnaturalnych" wątków do fabuły.
W produkcję pierwszego, dwugodzinnego odcinka, który do dziś uznawany jest za jeden z najdroższych pilotów w historii telewizji (szacowany koszt to 13 milionów dolarów, przy średnim koszcie 4 milionów dolarów za odcinek pilotażowy serialu), prócz Lindelofa i Abramsa zaangażowali się: Bryan Burk, Jack Bender, Edward Kitsis, Adam Horowitz, Jean Higgins, Elizabeth Sarnoff i Carlton Cuse. Do końca szóstej serii dotrwali Cuse i Lindelof, którzy stali się głównymi scenarzystami i tzw. showrunnerami, czyli producentami decydującymi o kształcie i dalszym kierunku rozwoju serialu. Obaj utrzymują, że zakończenie było z góry zaplanowane już na samym początku procesu tworzenia koncepcji serialu i odnoszą się do tzw. "biblii", którą napisali wspólnie Abrams i Lindelof. Zawierała ona wszystkie najważniejsze wątki, mity i pomysły fabularne na kolejnych pięć sezonów. Scenarzyści do końca starali się trzymać tych wytycznych, choć niektórzy twierdzą, że fabuła już dawno wymknęła im się spod kontroli i nie potrafili pospinać poszczególnych wątków, dlatego wiele pozostawili niewyjaśnionych.
Miliony za... miliony
Na plan zdjęciowy wybrano plażę na wyspie Oahu na Hawajach, co drastycznie podniosło koszty produkcji i zmusiło ekipę oraz aktorów do przeprowadzenia się tam na stałe. Koszty generował też fakt, że "Lost" nie miało jednego czy dwóch głównych bohaterów, ale kilkanaście równoważnych ze sobą postaci oraz dziesiątki postaci drugoplanowych i statystów. Skala przedsięwzięcia była ogromna. Ogromne było też ryzyko, że serial nie odniesie spodziewanego sukcesu. Między innymi dlatego, zanim zadebiutował, serial pociągnął za sobą jedną poważną ofiarę - prezesa ABC Entertainment Group, Lloyda Browna, który wydał zgodę na wyprodukowanie tak nieprawdopodobnie drogiego pilota.
22 września 2004 roku o godzinie 20.00, amerykańska stacja ABC wyemitowała pierwszy, dwugodzinny odcinek "Lost". Choć pilota pokazano już w czerwcu podczas Comic Con w San Diego, gdzie zebrał bardzo entuzjastyczne recenzje, nie było pewności, czy widzowie stacji ABC będą usatysfakcjonowani. Byli. Pierwszy odcinek "Zagubionych" obejrzało 18,65 miliona widzów. Dla stacji był to oglądalnościowy rekord i najlepszy wynik od 2000 roku (lepiej poradziła sobie tylko premiera "Gotowych na wszystko", która miała miejsce kilka dni później). Średnia oglądalność pierwszej serii "Zagubionych" wyniosła 16 milionów, ale był to dopiero początek. Premierę drugiej serii obejrzało 23 miliony osób, a najchętniej oglądanym sezonem był trzeci, ze średnią za odcinek 18,8 miliona widzów!
Dobra passa skończyła się, kiedy "Lost" zaczęło zmieniać się z serialu przygodowo-sensacyjnego z elementami spiskowymi i fantastycznymi w serial science fiction. Od początku produkcja charakteryzowała się nielinearną narracją i licznymi retro i futuro-spekcjami. Najtrudniejsze miało jednak dopiero nastąpić. Czwarta seria jeszcze bardziej skomplikowała narrację, robiąc z niej wielowymiarową układankę, a bohaterowie podróżowali nie tylko w czasie, ale i w przestrzeni. Dla wielu widzów właśnie to okazało się nie do strawienia. Wskaźniki oglądalności zaczęły spadać: w czwartej serii o przeszło 4 miliony. Piątą i szóstą serię oglądało już kolejno średnio 11,5 miliona i 10,8 miliona widzów.
Sukces lubi tajemnicę
Spadek oglądalności w wypadku "Lost" nie oznaczał spadku jego popularności. Przeciwnie - grupa widzów, która pozostała przy serialu po czwartej serii to jedni z najbardziej lojalnych fanów w historii telewizji. Miliony osób, które świetnie odnalazły się w konwencji serialu pełnego zagadek, spisków, a przede wszystkim braku chronologii, stworzyły globalną społeczność, która z zegarmistrzowską dokładnością analizowała poszczególne odcinki i rozkładała poszczególne strony na czynniki pierwsze w poszukiwaniu kluczy do rozwiązania "lostowych" zagadek. Po każdym odcinku na forach internetowych aż wrzało, a na każdy niewyjaśniony temat snuto setki teorii.
Z czasem "Lost" stało się zabawą elitarną - zrozumiałą i przystępną tylko dla znawców i tzw. "geeków", zwanych "Lostaways" lub "Losties". Aby połapać się we wszystkich skomplikowanych historiach i faktach stworzyli oni "Lostpedię", czyli Wikipedię o "Zagubionych". Do dziś można w niej znaleźć najdrobniejsze szczegóły dotyczące serialu.
Potencjał fanów nauczyli się wykorzystywać twórcy serialu, którzy na potrzeby promocyjne stworzyli liczne zabawy mutlimedialne, strony internetowe z ukrytymi informacjami a także minisody, czyli krótkie odcinki, publikowane tylko i wyłącznie w internecie. Na podstawie "Zagubionych" powstała też gra ARG (alternate reality game) "The Lost Experience", a także gry komputerowe oparte na fabule serialu. Wydano też kilkanaście książek opartych na historii "Zagubionych". Powstał nawet "Uniwersytet Lost" ("Lost University"), w którym fani nie tylko zgłębiają swoją wiedzę na temat serialu i mogą się dzielić swoimi spostrzeżeniami, ale także mają okazję porozmawiać z twórcami "Zagubionych" i aktorami z serialu.
Ostatni odcinek "Zagubionych" stacja ABC pokazała 23 maja 2010 roku i choć serialu już w telewizji nie ma, jego legenda nadal trwa. I jeszcze długo się nie skończy.
Musisz być zalogowany aby komentować newsy.
Komentarze
ktoś gafę strzelił ;) choć później było już dobrze.
"najchętniej oglądanym sezonem był trzeci, ze średnią za odcinek 18,8 miliona widzów!"
i to również jest kompletna bzdura, oglądalność wynosiła ~14.6
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.