Po katastrofie:
Bernard był w toalecie podczas turbulencji, dlatego znajdował się w tylnej części samolotu podczas jej oderwania. Wcześniej usiadł na najbliższym fotelu i zapiał się pasami, lecz teraz ten fotel nie był już w samolocie, tylko na drzewie. Bernard wzywał pomocy, usłyszała go dwójka rozbitków, Ana Lucia i Goodwin. Fotel spadł, na szczęście Bernard zdążył złapać się drzewa, z którego ściągnęli go później Ana Lucia i Goodwin. Jego żona, Rose, zaginęła, nie było jej nawet wśród martwych pasażerów samolotu. Pierwszej nocy na Wyspie przybyli Inni, którzy porwali trójkę rozbitków. Dwunastego dnia znów przyszli, jednak tym razem porwali aż dziewięć osób. Po tym zdarzeniu Ana Lucia uznała jednego z rozbitków, Nathana, za szpiega Innych uwięziła go. Po kilku dniach Nathan zniknął i rozbitkowie musieli zmienić miejsce pobytu. Znaleźli bunkier i postanowili w nim zamieszkać. Wkrótce zdemaskowany został prawdziwy szpieg, Goodwin, który zabił Nathana. Ana Lucia zabiła Goodwina. W bunkrze była radiostacja, którą Bernard włączał codziennie przez kilka minut. W końcu takie działanie opłaciło się, gdyż ktoś się odezwał. Twierdził, że jest rozbitkiem z lotu Oceanic 815. Bernard chciał się dowiedzieć o co chodzi, ale Ana wyrwała mu radio mówiąc, że to Inni próbują ich namierzyć. Strach przed tubylcami był tak wielki, że kiedy pojawiło sie kilka nieznanych osób, rozbitkowie bez słowa pobili ich i wrzucili do dołu. Dopiero później okazało się, że są to rozbitkowie ze środkowej części samolotu, z której przeżyło 47 osób. Wśród nich żona Bernarda. W końcu grupa zdecydowała się na dołączenie do większego obozu rozbitków, jednak w drodze do nich Inni porwali Cindy. Przestraszona Ana Lucia strzeliła do pierwszej osoby, która wychyliła się z krzaków, nawet nie podejrzewając, że może to być rozbitek ze środkowej części samolotu. Ana zastrzeliła kobietę o imieniu Shannon, a obecnego tm jej ukochanego związała i wzięła do niewoli. Chciała uciekać jak najdalej od obozu, jednak nikt z jej dotychczasowych ludzi nie chciał jej pomóc. Bernard chciał wrócić do żony, więc również zostawił Anę samej sobie i połączył się z Rose. Od tej pory para była nierozłączna. Bernard chciał zabrać Rose z Wyspy, dlatego próbował wybudować na plaży wielki znak S.O.S. widoczny dla satelitów i samolotów. Niestety, nie umiał pokierować ludźmi i w końcu został sam z układaniem tego znaku. Wtedy Rose powiedziała mu prawdę o swojej chorobie, że Izaak wcale jej nie wyleczył. Dopiero Wyspa dała jej zdrowie i dlatego nie chce jej opuszczać. Bernard w takim razie obiecał żonie, że nigdy nie opuszczą Wyspy. Trzy miesiące po katastrofie Bernard mógł ujawnić swoje umiejętności strzeleckie. Na obóz bowiem chcieli napaść Inni i porwać wszystkie kobiety w ciąży, a dzięki zdradzie dwóch Innych rozbitkowie o tym wiedzieli. Mężczyzna został wybrany jako jeden z trzech strzelców, którzy wysadzą dynamit ukryty w namiotach rozbitków., podczas gdy Inni będą do nich zaglądać. Niestety, podczas akcji jeden ze strzelców nie trafił i cała trójka trafiła do niewoli. Szybko jednak zostali odbici i znów Bernard mógł wrócić do żony. Kiedy nastąpiła nadzieja szybkiego ratunku grupa rozbitków podzieliła się. Jedni byli przychylni do przybyszów, którzy przypłynęli na Wyspę frachtowcem, inni im nie ufali. Rose mimo ryzyka opuszczenia Wyspy została wśród osób łaknących ratunku, a powodem była Karma; twierdziła, że jeżeli ludzie czynią dobrze, to przytrafiają im się dobre rzeczy. Przywódcą grupy „niechętnej” był morderca, więc Rose nie chciała iść za mordercą. Wyszło jej to na dobre, gdyż tamta grupa została szybko zdziesiątkowana, a sam frachtowiec wybuchł. Rose i Bernard zostali więc na Wyspie. Kiedy Ben ją przeniósł, rozbitkowie zaczęli skakać w czasie. Spowodowało to brak dostępu do wszystkich dotychczasowych zapasów żywności. Bernard próbował rozpalić ogień za pomocą dwóch patyczków, ale nie udało mu się. Wkrótce ktoś zaatakował rozbitków, ostrzeliwując ich płonącymi strzałami. Bernard i Rose schowali się w dżungli. W końcu przeskoki ustały i para znalazła się w roku 1977. Ostali przy życiu rozbitkowie zapisali się do Inicjatywy Dharma i zaczęli szukać reszty ocalałych. Bernard i Rose nie chcieli zapisywać się do Dharmy, dlatego ukryli się w dżungli i tak przeżyli trzy lata. Opiekowali się psem jednego z rozbitków, Vincentem. Po tym okresie odnaleźli ich rozbitkowie którzy jak zwykle mieli między sobą konflikty. Jack, który wrócił na Wyspę i również przeniósł się w czasie, miał bombę wodorową i detonując ją chciał zapobiec katastrofie lotu 815. Małżeństwo jednak nie przelękło się nowinami- oni pragnęli jedynie spokoju. Goście poprosili o wskazanie Baraków, aby powstrzymać Jacka, więc Bernard i Rose wskazali im owe miejsce. Rozbitkowie pożegnali się ze sobą, a małżeństwo zostało w swoim domku w dżungli... Niedługo później nastąpił kolejny przeskok w czasie. Niebo znów się zaświeciło, a Bernard, Rose, Vincent i ich domek znaleźli się w nieznanym czasie. Pewnego dnia małżeństwo znalazło w jednej ze studni obecnych na Wyspie Desmonda, mężczyznę, który żył przez jakiś czas wraz z nimi, w obozie rozbitków. Uratowali go i zaprowadzili na swój teren. Des miał odejść jak tylko coś zje, żeby nie narażać małżeństwa na niebezpieczeństwo, jednak było już na późno. Podczas gdy Bernard szedł po ryby, znalazł go mężczyzna, który dla niego był Johnem Locke'iem, owym mordercą, z którym Rose nie chciała iść, żeby uratować się przed ludźmi z frachtowca. Wraz z nim był Ben. Pod groźbą Bernard był zmuszony zaprowadzić Locke'a i Bena do swojego domku. Tam John zagroził, że zabije Bernarda i Rose na oczach Desmonda, jeśli ten nie wykona jego rozkazów. Desmond zobowiązał się do słuchania Johna, w zamian za zostawienie małżeństwa w spokoju i dzięki temu cała trójka opuściła teren Bernarda i Rose.
Po śmierci:
W swoim „drugim życiu” John Locke i jego ojciec mieli wypadek, na kilka lat przed lotem Oceanic 815. Bernard, nie pamiętając Johna, uratował go, lecz nie mógł wiele zdziałać. John został sparaliżowany od pasa w dół. Samolot linii Oceanic Airless nie rozbił się. Bernard bezpiecznie wrócił z toalety i wkrótce samolot doleciał do Los Angeles. Kiedy Bernard był w pracy, przyszedł do niego Jack. Locke był jego pacjentem i Jack ciekawy był, jaki wypadek doprowadził do jego paraliżu. Bernard był zaskoczony, że Jack i Locke lecieli tym samym samym samolotem co on, ale nie mógł zdradzić takich informacji. Dał mu jedynie adres Anthony'ego. Niedługo później Bernard i Rose uświadomili sobie, że nie żyją. Spotkali się w kościele wraz z innymi, których znali przed śmiercią, po czym ruszyli w dalszą drogę: na kolejny etap.
Musisz być zalogowany aby komentować newsy.